Szumowski kupował testy drogo i poza Polską

Wygląda na to, że każdy zakup Ministerstwa Zdrowia kończy się skandale. Ministerstwo Zdrowia kierowane przez Łukasza Szumowskiego przepłacało za testy na koronowirusa kupując je poza Polską, mim o iż polskie testy są szybsze, tańsze, łatwiejsze w obsłudze. Ale maja jedną wadę, nie ma pośredników i nie da się nic urwać dla siebie lub swoich kolegów.

Poznańska firma Argenta jest największym beneficjentem rządowych zamówień na dostawę testów na koronawirusa. Od tej firmy oraz jej spółki córki Integry Ministerstwo Zdrowia kupiło 365 tys. sztuk testów za prawie 47 mln zł. Dodatkowo, Zygmunt Solorz właściciel Polsat zakupił i przekazał Ministerstwu Zdrowia 200 tys. sztuk za kolejne 16 mln zł. Stało się to wtedy, gdy jedna z dostaw z firmy Argenta (150 tys. testów) została zmarnowana, na skutek niewłaściwych warunków transportu. Testy muszą być cały czas w temperaturze minus 20 stopni. Nawet krótka chwila w zbyt wysokiej temperaturze, niszczy je bezpowrotnie. Zapewne przypadkiem założyciel firmy jest członkiem Zakonu Rycerzy Maltańskich, tego samego do którego należy Minister Szumowski. Oficjalnie, obaj Panowie twierdzą, że się nie znają. Kolejna „zaprzyjaźniona” firma – Blirt, której współwłaścicielem i członkiem rady nadzorczej jest Jerzy Milewski, doradca prezydenta Andrzeja Dudy i gdański radny PiS, zaraz na początku pandemii jeszcze w marcu kupiono w niej 68 tys. testów PCR jednogenowych za 3,8 mln zł. Sprawę ujawniła wówczas “Gazeta Wyborcza”.

Polski rząd w bardzo ograniczonym zakresie kupuje testy produkowane przez polskie firmy. Wytwarzany przez Biomaximę test jest stabilny, czyli zestaw można transportować i przechowywać w temperaturze pokojowej. To znacznie obniża ryzyko utraty właściwości w transporcie, a także koszty transportu i magazynowania testów. Pytanie dlaczego rząd zamówił jedynie 24 tys. testów za 1,5 mln zł? Test produkowany w Lublinie jest dwukrotnie szybszy od koreańskiego: koreański test potrzebuje 120 minut na amplifikację, czyli przeprowadzenie badania, a polski 62 minuty. Polskimi testami można by przebadać dwa razy więcej próbek w tym samym czasie, co przy wciąż małej ilości wykonywanych. Polsce testów wydaje się być kluczowe. Ponadto mamy niedostatecznie dużo termocyklerów, czyli urządzeń do badania próbek, co ogranicza zdolności przerobowe krajowych laboratoriów.

Druga z polskich firm dopiero liczy na współpracę z rządem. Medicofarma produkuje w fabryce w Radomiu 150 tys. testów opracowanych przez Instytut Chemii Organicznej Polskiej Akademii Nauk w Poznaniu. Testy są wytwarzane na podstawie umowy pomiędzy Ministerstwem Nauki i Szkolnictwa Wyższego a PAN. Pierwsza ich partia zostanie przekazana przez PAN do ministerstwa za darmo. Testy wprawdzie należą do tych, które muszą być przechowywane w temperaturze -20 st. C, ale są atrakcyjne cenowo. Wstępny koszt jednej sztuki wyliczono na 53 zł. Testy z Korei kosztują ponad 190 pln.

Udostępnij:

Share on facebook
Facebook
Share on twitter
Twitter
Share on linkedin
LinkedIn
Share on email
Email
Share on print
Drukuj